wtorek, 22 stycznia 2008

Kropeczka po góralsku ;)

W niedzielę, z okazji poniedziałkowo-wtorkowych dni babci i dziadzia, zaprosiłam rodzinkę na góralski obiad do mojej ukochanej Karczmy Kocierz. Była babcia Dosia, dziadzio Tadzio, kuzynka Adusia, mamusia, tatuś - no i ja. :)

Tyle tam pyszności, że nie mogłam się zdecydować, co wybrać z menu... ale wybrałam ;)

Zanim przyniesiono jedzonko czas oczekiwania umilał nam zespół góralski :)

Ale jak już przyniesiono jedzonko... to żadna atrakcja muzyczna nie oderwała mnie od niego! (na zdjeciu - próbuję góralski smaluszek na chlebku... a feee... jakie to tłuste... dobrze że miałam swoje osobiste menu! :))
Ale najdziwniejsze było to, że w Karczmie był niedźwiedź... ale byłam w szoku! Nie wiedziałam, że zwierzątka tak ot - mogą sobie zjeść obiad w lokalu ;). Misiu okazał się być całkiem przyjaźnie do mnie nastawiony (choć jakby coś nie "ten teges" to w asekuracji była mamusia)...

Ostatecznie... misio pozwolił mi nawet przejechać się na swoim grzbiecie... iiiiiihaaaaa!!!

sobota, 19 stycznia 2008

Kropeczka's SPA ;)

Nie ma to jak relaksujący odpoczynek... :) Wieczorne łazieneczkowe SPA zawsze cudowne, pachnące... z pyszną pianką, unoszącym sie w powietrzu zapachem lawendy, no i oczywiście moją "kaczufową ferajną". Po plumpanku masaż ciałka, nabalsamikowanie, manicure, pedicure, układanie fryzurki... mmmm... potem pyszna kolacyjka... i błogi sen do rana! :)

środa, 16 stycznia 2008

Inna perspektywa ;)

Z takiej perspektywy świat wyglada zupełnie inaczej... i mamusia taka niepodobna do mamusi... i wszystko takie odwrotne ... ;)

wtorek, 15 stycznia 2008

Ciokoladka :)

Nie da się ukryć... to była ciokoladka (i to tylko niecała mała kosteczka - a tak łobuziara nabrudziła!) :)

Kropeczka Ratownik :)

Tatuś pracuje na basenie (KP "Delfin") jako instruktor pływania i ratownik :). Pewnego dnia postanowiłyśmy zrobić mu z mamusią niespodziankę i przyszłyśmy po niego na koniec zmiany. Tatuś bardzo się ucieszył, jak i wszystkie ciocie i wujkowie "basenowicze".

Tatek wziął mnie na basenowy obchód. Sprawdziłam temperaturę wody (brrrr... zimniejsza niż w mojej wanience), pokazał dziwne wanny z bąbelkami (podobno to coś to słynne jacuzzi;), zjeżdżalnię, no i saunę - ale dobrze że była jeszcze nieczynna - tam to musi być ukrop!
Nie pływałam - bo zapomniałyśmy strojów ;), choć jest taki mini basenik dla bobasów i taki ciut większy dla "więksiejszych" dzieciaczków.

Za to na chwilę mogłam się poczuć jako prawdziwa Kropeczka Ratownik! Siedziałam na wieży ratowniczej z bojką (tzw. pamelą) i obserwowałam kto jak pływa :). Doszłam do wniosku, tak patrząc na innych, że z moim wanienkowym pływaniem wcale nie jest tak najgorzej... może będę się szkolić i zostanę prawdziwą ratowniczką... kto wie?! ;)

środa, 9 stycznia 2008

Obiadek u prababusi...

Niedzielny obiadek u prababusi był "mniamniuśny" :)Po obiadku tzw. "tea time" ;)
Prababusia ma chore nóżki, więc postanowiłam zrobić jej masaż kolanek...

A potem razem z mamą grałyśmy na fortepianie :)

poniedziałek, 7 stycznia 2008

Uhistorycznienie :)

Na spacerku z rodzicami (tam w wózeczku zielonym - to ja;) postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę historyczną i dowiedzieć się coś więcej o Wadowicach - a dokładnie o naszym kościółku. Historia - bo kościół parafialny pod wezwaniem Ofiarowania NMP to najstarszy zabytek Wadowic. Pierwsza wzmianka o kościele w Wadowicach pochodzi z 1325 r. Około 1400 r. był to już obiekt murowany. W wiekach XVI i XVII znajdował się w rękach cystersów z Mogiły. W 1726 r. został zniszczony podczas pożaru. Do czasów obecnych zachowało się jedynie gotyckie prezbiterium z XV w. Korpus nawowy wzniesiono w latach 1791–1798, a część kaplic, fasadę i wieżę w XIXw. W 1992 r. kościółek "podniesiony" został przez wadowiczanina - papieża Jana Pawła II do godności Bazyliki Mniejszej :). Ufff... może wystarczy tej wiedzy jak na króciutki spacer :).

niedziela, 6 stycznia 2008

Urwis! ;)

Aż strach się bać, hehe! Takim łobuzerskim języczkiem na przebudzenie stresuję rodziców! ... bo taka minka może zwiastować tylko... łobuzowanko w ciągu dnia ;).

poniedziałek, 31 grudnia 2007

Anty-kaloryczny fighting :)

Trzeba utrzymywać linię :), a po świątecznym obrzarstwie nie jest łatwo, bo zostało mi tu i ówdzie "kochanego ciałka" za dużo ;). Nie namyślając się długo, wzięłam więc mamusiną matę do ćwiczeń (niby do jogi, ale mama na niej pilatesa "wywija") i zaczęłam kropeczkowy gim-na-styk (bo jak wyciągnę rączki w bok, to ta mata jest dla mnie na styk, hehe) :). Polecam takie trzy prościutkie ćwiczenia... Naprzemienne uginanie nóg i przyciąganie ich do brzuszka.
"Przygotówka" do szpagatu, czyli trudniejsza wersja ćwiczenia pierwszego: uginamy nogi w kolanach, po czym jedną z nóg robimy wymach w bok, tak aby dostać do rąk ułożonych prostopadle do tułowia. I tak na zmianą, raz lewa nóżka, raz prawa...

A tutaj ostatnie prościutkie ćwiczenie, tzw. "niepełny orzełek" - po prostu wymachy poziome ręką (od bioderka do głowy), ale uwaga - rękę wymachując utrzymać trzeba kilka cm nad matą. No i raz lewa, raz prawa rączka :).

niedziela, 30 grudnia 2007

Gustowny cylinder :)

Cylinder (emaliowany model w moim wypadku;)) to rodzaj wysokiego kapelusza w kształcie walca (stąd jego nazwa ;). Pierwszy cylinder został wyprodukowany w 1797 roku przez Johna Hetheringtona. Dokładnie 15 stycznia 1797 roku w Londynie po raz pierwszy na głowach panów pojawił się cylinder. Jejuniu, jak to dawno było - "siwy dym"! Czyli zaraz, zaraz... już niedługo... dokładnie za 16 dni będziemy świętować 211 rocznicę powstania tego gustownego nakrycia głowy, no no...! :)

Ałć... igiełki :)

Jakoś tak przez Święta nie było okazji do wklejania zdjęć... Więc dopiero teraz pochwalę sie swoim wyczynem. A mianowicie... choinka! Piękna, pachnąca... tylko te jej igiełki ostre "po fiksie" :). Ale mimo to postanowiłam pomóc ją ubrać i to ja zawiesiłam pierwsze bombki! :)

A to efekt końcowy moich świątecznych poczynań choinkowych...

A jak miło się śpi przy takiej choince! :)

środa, 26 grudnia 2007

Wigilijnie menu :)

Moja pierwsza Wigilia ("wigiliowaliśmy" w 11 osób)... pierwsze kolędowanie... pierwsze bożonarodzeniowe życzenia... i pierwszy wigilijny posiłek (dorośli jedli wiele różniastych potraw i nie mam pojęcia jak oni to wszystko zmieślici w swoich brzuszkach ;), ja tam miałam swoje własne wigilijne menu)...
... prezenciki - to podstawa świątecznego żywienia dzieciaków ...
... zupka grzybowa (makaron i zupka made by prababusia Terenia) ...
... mój specjalny mini gołąbeczek (z ryżem i grzybkami made by mamusia) ...

sobota, 22 grudnia 2007

Guzik :)

Pierwszy w życiu nabity guz (zderzenie z futryną drzwi kuchennych)!!! :)
Co prawda śladu po nim praktycznie już nie ma, bo szybko zastosowany okład z białka zdziałał cuda! :)

piątek, 21 grudnia 2007

Maszynistka :)

Perfekcyjna Kropeczka Domu powinna umieć szyć. Tak więc, wczoraj miałam pierwszą lekcję szycia na maszynie. Efekt? Uszyłyśmy ;) razem z babcią Dosią nową pościel do mojego łóżeczka :)

czwartek, 20 grudnia 2007

Perfekcyjna Kropeczka Domu :)

Przed Świętami zawsze jest dużo pracy. Przygotowania kulinarne i "sprzątające" :).
Postanowiłam w tym roku zostać Perfekcyjną Kropeczką Domu i spróbować swoich sił w kuchni... przy "produkcji" ciasteczek. Mamusia zrobiła ciasto - a ja wałkowałam (tatuś pomagał) :)
Potem z tego "rozplackowanego" ciasta wykrawałam foremkami różne kształty.
Mamusia układała je na blaszkach i piekła w piekarniku. Tu już widzimy ciasteczka po upieczeniu (po lewej - szwedzkie imbirki (gwiazdeczki), po prawej - tradycyjne pierniczki). Piekły się te nasze cuda wieczorową porą, więc niestety nie dotrwałam (sen mnie zmógł) do najsłodszej części "produkcji", czyli lukrowania :( Za to rano, na stole przywitały mnie kolorowe, "uśmiechnięte" ciasteczka skrzętnie upakowane w szklane pojemniki. Jojku... takie świąteczne... pierniczkowe bałwanki i ciasteczkowe ludziki, chatki z piernika, serduszka, reniferki czekoladowe, imbirowe gwiazdki, choinki z posypką cukierkową, cytrynkowe kwiatuszki... mmmm - mniam! Aż mi ślinka leci! :) Ale to nie wszystko!!
Przyglądnęłam się bliżej... patrzę - a tam jakieś takie "inne" ciastecko!
Za to, że tak dzielnie pomagałam ;), mamusia zrobiła dla mnie specjalny "Zosiowy" pierniczek... oczywiście z kropeczkami!!! Jupiiii!!!

środa, 19 grudnia 2007

Literkowy szok!

Ale byłam w szoku! Mamusia rzeczywiście zdążyła przed Świętami (tak jak obiecała) uszyć wszystkie 25 literek alfabetu. Są takie mięciutkie i kolorowe! Aż chce się je wszystkie schrupać!

niedziela, 16 grudnia 2007

Alibaba :)

Pomysł na przebranie na zbliżający się Karnawał. Jak kto woli: arab Alibaba lub król Baltazar :).
Wykonanie dziecinnie proste - potrzebna jest tetrowa pieluszka i trochę inwencji twórczej.
Po prostu - bierzemy pieluszkę, nakładamy na głowę i skrzętnie formujemy :)
Ot i cała filozofia turbanowego nakrycia głowy :)

czwartek, 13 grudnia 2007

Z jak ... Zosia :)

Mamusia zrobiła ozdobną literkę na moją książeczkę.
Oczywiście nikt nie domyśla się co to za literka ;).
A na literce kto siedzi? Oczywiście JA! Cóż za podobieństwo ;).

wtorek, 11 grudnia 2007

Dwu-perełkowa :)

Nawet nie zdążyłam podziękować Panu Mikołajowi za pierwszego ząbka, a tu patrzę w niedzielę... niucham języczkiem... sprawdzam paluszkiem... i z niedowierzaniem stwierdzam, że lewa dolna jedyneczka już nie jest samotna... ma swoją nową przyjaciółkę - prawą dolną jedyneczkę! Będą mogły sobie teraz poplotkować te moje dwie maleńkie perełki :)

piątek, 7 grudnia 2007

Pan Mikołaj Ząbek :)

SZOK!!! Wczoraj przyszedł do mnie Mikołaj! Zostawił ogromną ilość prezencików... wśród nich są odkrywcze klocuszki ze zwierzaczkami, piramida z kółek, pierwsze klocki maluszka, pluszaczki, gryzaczki, ubranka, pampusie, a nawet słodkości :)
Dostałam też taki nietypowy prezent :) Mikołaj "przyniósł" mi ząbek! Mój pierwszy ząbek!!! Lewa dolna jedyneczka... malutka, bialutka... zjawiła się bez wcześniejszych zapowiedzi :) jupiii!!! Nareszcie... bo jest przecież tyle fajnych rzeczy, które tak czekają na gryzienie... zgryzienie... obgryzienie... hihi ;)

środa, 5 grudnia 2007

Kropeczka - Ekspert :)

Bliziutko mojego domku jest duże boisko i plac zabaw :)
Dziś tatek miał przerwę w pracy, więc poszliśmy wspólnie na spacer... i oczywiście na plac zabaw... choć zimno, brrrr...
Jako Kropeczka - "Ekspert w dziedzinie technologii i użytkowania pobliskiego placu zabaw" musiałam wszystko przetestować dokładnie :)
Np. ... czy plac zabaw nie jest zbytnio zziębnięty? ...
... czy koniki-drewniaki są wystarczająco "bujalne"? ...
... czy zjeżdżalnia jest wystarczająco "ślizgająca"? ...
... czy huśtawka jest wystarczajco "husialna"? ...
... czy zajączek-sprężyniak jest wystarczająco "sprężysty"? ...
Mój test wypadł całkiem pomyślnie :)

niedziela, 2 grudnia 2007

Przyłapana! :)

Adwentowe postanowienia.... Nie jem słodyczy!
I co? I masz Ci babo placek! Jak na złość mamusia musiała mnie przyłapać już w pierwszy dzień jak "zasuwam" pyszną czekoladkę ;) No ale cóż... byłam u prababusi Tereni i mojej mamusi chrzestnej - Cioci Gugusi z wizytą, więc nie wypadało odmówić "pociumkania" czekoladki :). Ach!!! Odebrałam u prababusi prezencik od Pana Mikołaja! Śliczności!!! Tylko zastanawiam się... bo dziwna sprawa z tym Mikołajem? Ja rozumiem, że to starszy Pan, że skleroza... ale żeby aż tak mylić domy do których przynosi prezenty???
Panie Mikołaju! - na przyszły rok powinien Pan wynająć sobie jakąś firmę kurierską, która nie pomyli adresów i rozwiezie za Pana te wszystkie paczuszki świąteczne! ;)

piątek, 30 listopada 2007

Mała kobietka :)

Zielone mamusine korale :)
Coraz bardziej dostrzegam w sobie kobietkę. Ciągnie mnie do błyskotek, korali (choć chyba jak na razie w celu konsumpcji... ale o tym ciiiii!) , kolorowych ciuszków, pachnących kwiatuszków i dobrego jedzonka :) Panowie ostrzegam - będę kiedyś bardzo wymagającą żoną! :)

środa, 28 listopada 2007

Wyginam śmiało ciało :)

Kiedyś pisałam że poznałam swoje nóżki. Ostatnio poznaję je z całkiem bliska :) Giętka niczym kobieta guma, podnoszę nóżkę iiiiiii łaps - chwitam ją rączką. Dziwna sprawa - to coś, czyli moja osobista stopa, ma takie malutkie, śmieszne paluszki... a do tego... zauważyłam, że ta moja osobista stopa, z malutkimi, śmiesznymi paluszkami jest bardzo wrażliwa na "gilgotki" ;). Tak więc ćwiczę rozciągliwość! Jeszcze z 4 cm i będę mogła stópkę włożyć do buzi hehe ;)

sobota, 24 listopada 2007

Kropeczka Reniferinka :)

Moje pierwsze w życiu pozabrzuszkowym Święta Bożego Narodzenia zbliżają się ogromniastymi krokami. Mamusia przygotowuje już ozdoby świąteczne i zbiera od wszystkich listy do Świętego Mikołaja (niby że je przekaże Mikołajowi jak go spotka... hmmm ciekawa sprawa - mamusia zna osobiście Mikołaja? Trzeba to będzie w przyszłości wykorzystać ;) ).
Dziś przymierzaliśmy stroje mikołajkowe. Mnie osobiście przypadł do gustu strój małego Reniferka, bo swoją drogą, jeśli mamusia rzeczywiście zna Mikołaja, to może przyjął by mnie - Kropeczkę Reniferinkę na posadę "Roześmianego Pomocnika Świątecznego" :)

Zapaśnik wagi super-piórkowej :)

Zapasy w stylu wolnym... z nowym Psiakiem Misiakiem...
Wszystkie chwyty dozwolone - nawet odgryzanie czuprynki! :)

czwartek, 22 listopada 2007

Made by Babusia Dosia :)

Pytano mamusię co to za komplecik czapeczkowo-szaliczkowy mam i gdzie takowy mi zakupiła.
Pokazuje komplecik z bliska :).
Otóż ogłaszam wszem i wobec, że niebieski komplecik czapeczkowo-szaliczkowy jest niepowtarzalny i made by Babusia Dosia :)

środa, 21 listopada 2007

Do sanek rodacy! :)

Pierwszym moim pojazdem był oczywiście wózeczek... drugim są sanki! Jupii! Śniegu napadało, że hej... było bardzo słonecznie... więc mogliśmy się wybrać na przejażdżkę saneczkami, o których mamusia mi tak opowiadała!
Moje saneczki - drewniane, z wygodnym oparciem i takimi płozami po bokach na nóżki (fakt, że teraz są nie przydatne, bo jeszcze do nich nie dostaję, ale jak będę większa, to będą jak znalazł). Rewelacja! Wszędzie tak biało... tak puchato biało! Co prawda nie byliśmy nigdzie daleko, bo to pierszy raz, a poza tym mamusia bała sie, że mnie zgubi! Szok - mnie Kropeczkę? Przecież taka mała to ja nie jestem! :) Ale jutro, jak śnieg nie stopnieje, też mam obiecane saneczkowanie!

niedziela, 18 listopada 2007

Dzień Dzikiej Radość! :)

Korzystając z "okazji" że mamusia pojechała na swoje studia do Krakowa, razem z tatkiem urządziliśmy sobie "Dzień Dzikiej Radości". W sumie nie trzeba tego przed mamusią ukrywać, bo dobrze wie, że ostatnimi czasy do wszystkiego i z wszystkiego się "nabijam". Wiecie... Potrafię dostać głupawki bawiąc się zwykłą pielusią tetrową (niby takie "a-kuku") - nakładam teterkę na twarz, chichotam na całego i próbuję bez użycia rąk - wydostać się spod pielusi... normalnie głupawka! Podobnie robię z moimi materiałowymi literkami - kładę na buzi - no i "brecht"! Już nie wspomnę o tym, jak sie zachowuję podczas kąpieli - łazienka "pływa". Ledwo tatek mnie do wanienki wsadzi - a ja "ciap-ciap" - i pół łazienki zalane! :) Aha! No i odkryłam też jakiś czas temu - że mam coś takiego jak nóżki - normalnie szok! Śmieszne takie - niby są podobne do rąk, ale coś innego... mogę złapać się za kolanko, stópkę - a jak to robię to co? Oczywiście - "brecht"!
Tak więc... w sumie to ten mój dzisiejszy Dzień Dzikiej Radości zdarza sie nagminnie - powinnam chyba nazwać go de facto Tygodniem DR albo nawet Miesiącem DR :)

sobota, 10 listopada 2007

Zosia in Kraków...

Jak było w Krakowie? Chyba nie trzeba pytać :)

piątek, 9 listopada 2007

Kropeczkowa Misiowa Mamusia :)

Tak uśmiechnięcie wygląda mój poranek :)
Muszę wam powiedzieć, że jestem Kropeczkową Misiową Mamusią bardzo wielu, różniących się osobowością misiaków. Jedne są grzeczne, inne rozrabiaki... Jedne chciałyby bawić się cały dzień, a inne wolą postać sobie na półeczkach... Jedne są dojrzałe i zaradne w życiu, a inne - jak tu na zdjęciu Misia Przytulisia, jest jeszcze małym misiątkiem i bardzo boi się spać sama, twierdzi że boi się "boboków"... A przecież wiadomo ze "boboków" nie ma :)... No ale cóż... Jeszcze z tego wyrośnie! Ma czas! Póki co to śpi razem ze mną :)

wtorek, 6 listopada 2007

Czytadełko :)

Odkryłam w sobie potencjał intelektualny i zaczęłam interesować się gazetami. Moje pierwsze czytadełko - Miś Pluszek. Niby nic ambitnego, ale zawsze to coś :). I co? I wciągnęła mnie lektura! Dowiedziałam się np. ... że woda lubi hipcie, a hipcie lubią wodę... , dlaczego koniczynki mają czasem cztery listki... , jak zrobić misiową sałatkę, a nawet jak zrobić łódkę z kubeczka po jogurcie! No rewelacja! Polecam!

niedziela, 4 listopada 2007

Kropeczka's-scrap :)

Oto plakacik scrapbookingowy ze mną w roli głównej, który zrobiła moja twórcza mamusia! :)

piątek, 2 listopada 2007

Pampusiowe Królestwo :)

W odległej krainie Pampulandii żyła sobie Księżniczka Kropeczka-Zosia I, która uwielbiała mieć zapas nowiutkich pampusiów, więc co jakiś czas gnała do Supermarketu w celu zrobienia zapasów pampusiowych :)
A że była to bardzo kreatywna Księżniczka, więc póki jeszcze pampusiów nie zużyła, paczki nowych pampusiów służyły jej do tworzenia nowatorskich mebli... tu oto widzimy Pampusiowy Tron :)