sobota, 9 sierpnia 2008

Nie-za-wodna Kropeczka :)

Oj... żebym nie zasłoniła widoku ;) Za mna łódeczki... żaglóweczki... wiosłóweczki ;) Wakacyjny wyjazd nad jezioro Międzybrodzkie, baaardzo udany. Podobno Jezioro Międzybrodzkie zostało utworzone jeszcze przed II Wojną Światową... hmmm jakoś tego nie pamiętam, więc musi to być baaaardzo dawno temu. Powstało dzięki spiętrzeniu wody na rzece Sole, przez wybudowanie zapory wodnej w Porąbce. Jezioro Międzybrodzkie, jest drugim w kolejności w kaskadzie jezior zaporowych na rzece Sole (pierwsze to Żywieckie, dalej właśnie Międzybrodzkie i ostatnie Czanieckie). Latem jezioro staje się prawdziwym rajem dla uwielbiających wodnę. Żagle, rowery wodne i kajaki stają się wtedy nieodłączną częścią krajobrazu. A ja muszę się pochwalić, że nad jeziorem oprócz łódeczek i kajaczków, poznałam prawdziwego pana Komandora - Pana Komandora Tadka, którego oczywiście pozdrawiam! ;)

wtorek, 15 lipca 2008

Wielkie PLUM... :)

Pierwsza długa kąpiel basenowa :) z mamusią... :)
(tatek ratownik - pilnował nas z brzegu, czy aby napewno jesteśmy bezpieczne w dzikim tłumie dzieciufffów, które oblegały cały basen ;))

niedziela, 13 lipca 2008

Kobietki :)

Kobietki górą! Tu na zdjęciu z ciocią Renatką i kuzyneczkami: w niebieskiej bluzeczce Martynka, w niebieskiej sukience Monisia, za nią "kuka" Justysia, a tuż obok mnie w czerwonej sukience Weroniczka... no i oczywiście ja! :)
Pozdrawiam cieplutko kobiecą część rodzinki! ... ale żeby panowie się nie smucili to męską część rodzinki też mogę ostatecznie pozdrowić... heheh :)

piątek, 11 lipca 2008

Mam roczek! Grill-party :)

No! W końcu się doczekałam... upragniony tort... mój pierwszo-roczkowy tort... Tak się złożyło, że wcześniej byłam troszkę chora, potem nie było pogody... no ale udało się! Miałam swoje grill-owane urodzinki! :)

Przyszli goście oczywiście... Były prezenciki oczywiście :)... Ale największym prezencikiem było to, że moja prababcia Terenia przyjechała specjalnie dla mnie (choć biedna chorutka)...Siedzieliśmy w ogrodzie, jak to przy grill-owaniu... a pogoda była wyśmienita...
Tatek prawdziwy grill-mistrz pichcił pyszności...
... a ja z kuzynką Adusią bąbrowałam w baseniku i namiocie...
W ukochanej sukience... z dwoma "ickami"... i nawet "zwinąć" sandałka mi się udało... :)

No i nadeszła oczekiwana chwila - toast! Wykwintny szampan słynnej marki "Trele morele" - smak winogronowy...
Trunek specjalnie mi nie zasmakował... więc ukratkiem sięgnęłam po swoją prywatną "flachę" :)
... no i oczywiście tort... wybitny... made by babusia Dorotka & mamusia... pyszności malinkowo-czekoladowo-porzeczkowe :)... Zjadłam solidny kawałek (+repeta... ale o tym ciiii...) :)

poniedziałek, 7 lipca 2008

Kropeczkowa sesja foto... :)

Profesjonalna sesja fotograficzna 20.VI.2008 - Jaroszowice... Znakomity fotograf - "wujek" Marek Bodzioch... :) (polecam - http://www.bodzioch.pl/)... nic dodać nic ująć ...

piątek, 27 czerwca 2008

Z filmoteki Kropeczki Zosia - przemeblowanie tarasowe :)

Pewnego popołudnia postanowiłam zrobić porządek na tarasie... taki tam nieład panował...

Każde krzesło znalazło swoje miejsce w odpowiednim kąciku...

Jeszcze ostatnie poprawki... iiii... Tak to już jest z tymi Perfekcyjnymi Kropeczkami Domu :)... wszystko musi być idealnie...

poniedziałek, 26 maja 2008

Strażak "Z" :)

Jakby tu wytłumaczyć całą tą sytuację... Hmmm... Oglądałam ostatnio wieczorynkę o jakimś strażaku. Nie pamiętam jego imienia, choć nie było skomplikowane. Jakiś Sam, Pam, Am am.
No nie przypomnę sobie i tyle. W bajce zafascynowała mnie rurka, po której ten strażak zsuwał się na dół do garażu. Wyobraźcie sobie, że taką właśnie rurkę znalazłam u mnie w ogródku. Mam tylko taki mały techniczny problem, bo nie mam czerwonego ani zielonego pojęcia jak wyspindrać się na górę tej rurki, żeby jak ten strażak zjechać po niej na dół. Nic to... Na razie musi mi wystarczyć, to że mam rurkę strażacką, a jazdę po niej odłożymy na później. Może jak będę nieco starsza... :)

niedziela, 25 maja 2008

środa, 14 maja 2008

Kalendarzowa pomyłka

Halo halo... Dlaczego rodzice jeszcze śpicie??!! Już szósta rano i jestem głodna a Wy co? Weekend sobie zrobiliście?... O kurczaki dziś przecież sobota (03.05)... Ups to nic nie mówię i dam im jeszcze pospać. :)

niedziela, 4 maja 2008

niedziela, 13 kwietnia 2008

Wlazł kotek na płotek... :)

... w ogródku z babusią i dzadziem ...
Dziadzio ma różne szalone pomysły... płotkowe pomysły... :)

piątek, 11 kwietnia 2008

Kropeczka kornik ;)

Kiedy w brzuszku małej Kropeczki pojawia się nieprzyjemne uczucie "ssania", Kropeczka natychmiast włącza swojego wewnętrznego GPS-a w poszukiwaniu "am-am".

A może rodzice trzymają jakieś słodkości pod prześcieradełkiem... któż to wie? hmmm... zawsze warto sprawdzić :).

W przypadku poszukiwań, które nie przyniosły pożądanego efektu, warto spróbować lokalnych specjałów pokoiku :)... Kropeczki - korniki zadowolą się smakiem nawet fotela obrotowego :)

sobota, 22 marca 2008

JAJO ;)

Mój pierwszy w życiu koszyczek święconkowy w składzie: koszyczek (historyczny model - z komunii mamusi), baranek ceramiczny :), pisanka - którą malowałam razem z tatkiem, kawalątek kiełbaski i szyneczki, kromeczka chlebusia, babeczka, sól, czekoladowe jajo big x1, czekoladowe jajo mini x3 :), czekoladowo-marcepanowy zajaczek, bukszpanowe gałazki i kilka żółciutkich kurczaczków na ozdobę :) Aha - no i zaszalałam :), poświęciłam sobie też moje ukochane kaszki - kukurydziankę i ryżową (mamusia skrzętnie upakowała je w moje małe klocuszki) :)
A tu już degustacja poświęconego chlebusia... mniam!!!
... no i najważniejsza - pisanka-drapanka!!!
... a właściwie... pozostałość po pisance-drapance... :) Wesołych Świąt for all!!! :)

piątek, 21 marca 2008

Bajeczne bąbelki... :)

Czy wiedzieliście, że mydło po raz pierwszy zostało "wynalezione" przez Sumerów w Zachodniej Azji? Jak dobrze, że ktoś to mydełko wymyślił, bo od tamtych czasów ludzie na całym świecie mogą "robić" bańki mydlane. Przez wiele lat udoskonalano recepturę mydła, dzięki czemu dzisiejsze banieczki są tak ślicznie kolorowe! :) Największą bańkę mydlaną zrobił podobno w 1996 roku Bernward Kramer - miała 3.7 metra długości i 1.5 metra średnicy! Łaaaaał co za gigant!!! - zmieściłabym się spokojniutko w jej wnętrzu!!
Hmmm... szkoda tylko, że banieczki "żyją" tak króciutko...

poniedziałek, 10 marca 2008

Sahara ;)

Niedzielne przywitanie z wiosennymi piaskami Kryspinowa było dla mnie nie lada przeżyciem... Piasek, piasek... wszędzie ziarenka piasku - takie małe kropeczki... jak na Saharze :). Sahara zajmuje około 9 064 300 km². Kryspinów stanowczo mniej ;), ale dla mnie to i tak spora piaskownica :).
Udając "Saharską foczkę" brnęłam do przodu...
Nie przeszkodziły mi w tym nawet za długie foczkowe rękawy :)
... ale mimo starań... stwierdziłam, że niestety na Kryspinowskiej Saharze jest i w prawo dużo za dużo piasku i w lewo dużo za dużo piasku...

Z piaskowej opresji wyratował mnie tatek Szymonek :)

sobota, 8 marca 2008

Kobietka! :)

Moja miłość - tatuś Szymonek... :) Takiego mężczyzny mi trzeba... Moja miłość nosi mnie na rękach... a czasem nawet "na barana"... i póki co nie narzeka, że mi się przytyło :)

wtorek, 4 marca 2008

W domu... po kryjomu... :)

W domu... po kryjomu... zrobiliśmy sobie razem z tatkiem zapasy :) Niestety startowałam z pozycji przegranej. Hmm... jakby to grzecznie określić... po prostu tatek nie mieści się w mojej kategorii wagowej :)

poniedziałek, 3 marca 2008

Krótki break w pracy :)

Aż wstyd się przyznać... zasnęłam w trakcie bombrowania z moimi zabawkami.

piątek, 22 lutego 2008

TV-Woman :)

Dziś wieczorem przed kąpielą razem z Dziadziem Tadziem usiadłam w fotelu i patrzyłam na dziwne kolorowe okienko. To bardzo dziwne okienko, bo zmienia się w nim obraz i razem z obrazem słychać muzykę albo rozmowy. Dziadzio powiedział, że to "telewizor". To już druga rzecz jaką poznałam, która zaczyna się na "tele...". Pierwszy był "telefon" :). No muszę przyznać, że w tym telewizorku to fajne rzeczy są... Akurat trafiłam na bajeczkę. Była bardzo kolorowa i dużo w niej grali piosenek. Do sterowania tym "tele... czymś" Dziadzio używał tzw."pilota". Dziwna nazwa no ale nie ja ją wymyśliłam :). Na zdjęciu Dziadzio Tadzio ma dwa te... no.... "piloty"- jeden do "telewizora" a drugi ...? Hmmm, jeszcze nie wiem do czego... ale jak się dowiem, to wam zdradzę tą tajemnicę ;)!

sobota, 16 lutego 2008

Dzień śpiocha... :)

Dziś aura sprzyjająca była tylko i wyłącznie jednej czynności... a mianowicie - SPANIU! :) Po 12 godzinnym śnie nocnym nikt nie spodziewał się, że po śniadanku znów będę spać! Ale zrobiłam wszystkich "w bambuko" hihi... Rodzice rozmawiali, a ja - jak to po śniadanku bywa - "układałam jedzonko w brzuszku", grzecznie leżałam i bawiłam się moimi zabaweczkami... aż tu nagle... poczułam się senna, zamknęłam na chwilkę oczy... no i ze zdziwieniem muszę przyznać, że otwarłam je dopiero po godzince :) ... Ale to nic - potem, w ciągu dnia, miałam jeszcze dwie "rutynowe" drzemki, a i tak wieczorkiem po kąpieli, przysnęłam od strzału :) Ech, przespałam pół dnia... taki ze mnie śpioch :)

piątek, 8 lutego 2008

Z filmoteki Kropeczki - "perkusistka"


"Na bębenku marsza gram... tratatatam!" Hmmm... z tą różnicą, że porządnego bębenka brak, a w kubeczek ciężko trafić... no i piosenka... "tradżedy" - wybitnie nie "marszowa" :)

sobota, 2 lutego 2008

Z filmoteki Kropeczki - "test faworka" ;)


Razem z mamusią w tłusty czwartek (31.02.2008) upiekłyśmy całą stertę faworków (czyli chrust jak ktoś woli ;) Bardzo chciałam wypróbować nasze wypieki... więc był to mój pierwszy w życiu "test faworka". Niestety, nie wypadł on pozytywanie :(. Mamusia nie gniewała się na mnie (choć jak widać na filmie miny miałam delikatnie mówiąc "kapryśne"), bo wie że na takie smaki mam jeszcze czas ;)... przynajmniej spróbowałam! :) Ale powinnam dodać, że wszystkim "doroślejszym" musiał baaaaardzo smakować, bo w piątek rano, nie było już po faworkach śladu! :)

czwartek, 31 stycznia 2008

Wróżka śmieszka :)

Moje karnawałowe przebranie: Kropeczka Dobra Wróżka!
Moja wróżkowa zdolność: potrafię wyczarować uśmiech na każdej twarzy! :)